Parafia Nasielsk

Pielgrzymka na Podkarpacie i do Lwowa


Na audiencji u Matki Bożej
 
30 kwietnia 2017 r (niedziela) 

Opatów

Pierwszym punktem naszego zatrzymania był Opatów. O godz. 8.00 stanęliśmy pod Opatowską Bramą na następnie modliliśmy się w Opatowska kolegiata pod wezwaniem św. Marcina z Tours. Kościół zajmuje wyjątkowe miejsce wśród zabytków architektury romańskiej w Polsce. Jako jedna z nielicznych dobrze dochowana od XII wieku do naszych czasów swoimi rozmiarami, okazałością i wysoką klasą architektoniczną od ponad ośmiuset lat daje świadectwo kunsztu średniowiecznych budowniczych, który sprawił, że króluje i dziś bazylika opatowska nad (...) domostwami (...) miasteczka. Rysuje się z dala jej piękna sylweta, zwraca uwagę znaczna wyniosłość kościelnych murów, stawianych z poważnych ciosów (...).


Rzeszów
O godz. 11.00 stanęliśmy na rzeszowskim Rynku, który okalają piękne kamienice a w centrum pomnik Tadeusza Kościuszki. O godz. 12.00 uczestniczyliśmy we mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej.
Jakub Ado w 1513 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przechadzał się po swoim sadzie ciesząc się pięknymi tego roku owocami. Przyglądał się dorodnym jabłkom, a niektóre z nich brał do swoich spracowanych rąk, delikatnie głaskał i dziękował Bogu za wyjątkowy urodzaj, jakim pobłogosławił ziemię rzeszowską tego roku. Gdy zbliżył się do swojej ulubionej gruszy, która zawsze dawała smaczne owoce, tak bardzo lubiane przez jego dzieci, zauważył jakieś niezwykłe światło. Przestraszył się nieco, bo czegoś podobnego nigdy wcześniej nie widział. Światło to było niezwykłej jasności, ale nie raziło jego oczu. Jakub przybliżył się do drzewa, a coś kazało mu upaść na kolana. Wtem odezwał się delikatny i spokojny głos kobiecy: „Nie bój się, chcę na tym miejscu chwałę mego Syna widzieć i nieść pociechę utrapionym”. Serce Jakuba podpowiedziało, że ten głos należy do Najświętszej Panienki, którą tak bardzo ukochał, dla której pracował i której poświęcił całe swoje życie. Na to wszystko z pobliskiej chaty nadbiegła żona Jakuba, a z nią ich dzieci. Wtedy światłość rozpłynęła się w powietrzu, a oczom tych prostych ludzi ukazała się drewniana figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Wieść o tym lotem błyskawicy rozeszła się po okolicy. Umęczony chorobami, najazdami Tatarów i ciężką pracą lud zaczął się garnąć na miejsce cudownych wydarzeń. Bóg przywracał ślepcom wzrok, głuchym słuch, a grzesznicy doznawali przemiany serc. Dla figury Matki Bożej wybudowano drewnianą kapliczkę, a kiedy okazało się, że ta nie może pomieścić wiernych pragnących spotkać się z ich ukochaną Panią, wzniesiono większy drewniany kościółek (1531-1536 r.). Kościółek ten był dobrze znany sandomierskiemu kasztelanowi Mikołajowi Spytce Ligęzie (†1637) i jego czcigodnej małżonce Zofii z Rzeszowskich. Mikołaj i jego małżonka podjęli więc decyzję o wybudowaniu murowanego kościoła, a także klasztoru, który chcieli przekazać zakonnikom. Budowa rozpoczęła się w 1610 roku i trwała niemalże 20 lat. W święto Zwiastowania Roku Pańskiego 1629 r. ks. Bartłomiej Robakowski dokonał uroczystego wprowadzenia do kościoła i klasztoru zakonników znanych w Rzeczypospolitej ze szczególnego kultu Matki Najświętszej. Na czele nowoprzybyłych Ojców Bernardynów stał ich prowincjał Michał Heller, który z wielką radością i wzruszeniem przyjął od fundatorów nowy klasztor przeznaczając do opieki nad sanktuarium trzech pobożnych i oddanych ludziom współbraci. Do dzisiaj Ojcowie Bernardyni są kustoszami tego miejsca. Po mszy św. przejechaliśmy do Przemyśla. 
 
 


 
Przemyśl
W Przemyślu powitała nas Halina Zimny – przewodnik PTTK. Udaliśmy się na punkt widokowy, gdzie rozpościerała się przed nami panorama miasta. Następnie spacerując po Starówce udaliśmy się do katedry, gdzie znajduje się Matka Boża Jackowska. Cudowna statua, późnogotycka, alabastrowa, przedstawia Matkę Bożą siedzącą na srebrnym tronie. Na prawej ręce trzyma Dzieciątko Jezus, które beztrosko bawi się paluszkiem u nogi i jednocześnie wpatruje się w piękną, tchnącą spokojem twarz Matki, na której lewej dłoni wspiera się otwarta księga. Legenda głosi, że w roku 1240 do klasztoru OO. Dominikanów w Przemyślu przybył św. Jacek Odrowąż, który uchodząc z Kijowa przed Tatarami uniósł z sobą wspomnianą figurę Matki Najświętszej i zostawił ją w kościele zakonnym w Przemyślu.
W katedrze greckokatolickiej mogliśmy podziwiać piękny ikonostas, a w kościele św. Teresy unikatową ambonę. Zmęczeni podróżą udaliśmy się na nocleg do Kalwarii Pacławskiej.

 
Kalwaria Pacłowska
 
1 maja 2017 r (poniedziałek)
Lwów
Wczesnym rankiem udaliśmy się na przejście graniczne polsko-ukraińskie do Medyka. Po dwóch godzinach udała nam się wjechać na Ukrainę.
Centralnym wydarzeniem pobytu we Lwowie była msza św. w katedrze lwowskiej. O godz. 11.00 ks. Grzegorz odprawił mszę św. przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej. W kazaniu powiedział: Król Jan Kazimierz, 1 kwietnia 1656 roku w Katedrze lwowskiej, przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie. Król Polski, pełen wdzięczności i nadziei, w obecności senatorów, biskupów, szlachty i ogromnych rzesz zwykłego ludu, wypowiadał słowa ślubów:
 „Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem się, król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje…., wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę…”
W czasie podniesienia król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem. Zaczynając od słów: "Wielka Boga-Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico" ogłosił Matkę Bożą szczególną Patronką Królestwa Polskiego. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, ślubował wystarać się u Stolicy Apostolskiej o pozwolenie na obchodzenie Jej Święta jako Królowej Korony Polskiej, zająć się losem ciemiężonych pańszczyzną chłopów i zaprowadzić w kraju sprawiedliwość społeczną. Po Mszy świętej, w czasie której król przyjął również Komunię świętą z rąk nuncjusza papieskiego, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: "Królowo Korony Polskiej, módl się za nami".
Z wielkim wzruszeniem wracając do tamtych wydarzeń, modliliśmy się o pomyślność dla Ojczyzny i naszych osobistych intencjach.
 
Starówka Lwowa, pomimo potrzeby renowacji, zapierała dech w piersiach.
Po obiedzie, gdzie mogliśmy skosztować barszczu ukraińskiego udaliśmy się na Cmentarz Łyczakowski.
Cmentarz Łyczakowski to jeden z najstarszych spośród istniejących do dziś w Europie cmentarzy. Za oficjalną datę jego powstania przyjmuje się rok 1786. Dla przykładu, najsłynniejsze obecnie polskie nekropolie – Powązkowska w Warszawie i Rakowicka w Krakowie – powstały kolejno w 1790 i 1803 roku. Wileński cmentarz Na Rosie powstał w roku 1796, zaś słynny Pere – Lachaise w Paryżu w 1803.
Od bramy wejściowej idąc nekropolią, zatrzymaliśmy się przy grobach m.in. Gabrieli Zapolskiej, Marii Konopnickiej, Władysława Bełzy, wpatrywaliśmy się w orła wieńczącego nagrobek Juliana Ordona. I. Następnie przeszliśmy na Cmentarz Orląt Lwowskich. Jest miejsce szczególne na cmentarzu Łyczakowskim, tym miejscem jest Cmentarz Obrońców Lwowa zwany często Cmentarzem Orląt Lwowskich. To miejsce bardzo szczególne i naznaczone ogromną dozą emocji, które tlą się do tej pory. Leżą tu ci, którzy bronili Lwowa przed Ukraińcami, którzy w 1918 roku chcieli przejąć władzę nad miastem, wykorzystując fakt, że nie było tu polskich wojsk. Jakże wielkie musiało być ich zdziwienie, że polska ludność stanowiąca około 60% miasta (Ukraińców było około 10%) zorganizowała się oddolnie i stanęła do walki. Po polskiej stronie walczyło około 6 tysięcy osób z czego zginęło w boju lub z odniesionych ran 439 obrońców. To oni spoczywają na tym cmentarzu. Nad Cmentarzem Orląt Lwowskich góruje wielki łuk triumfalny, który oparł się stalowym linom i czołgom, którymi po drugiej wojnie światowej Ukraińcy chcieli zniszczyć pamięć o pochowanych tu obrońcach miasta. Pozostały ślady po linach, pozostały zbite napisy, ale kamień przetrwał. Na przeciwko niego, na górce stoi kaplica.
            Pełni przeżyć i emocji udaliśmy się w drogę powrotną na nocleg.

 
2 maja 2017 r (wtorek)

Kalwaria Pacławska
 
Łańcut
 
Ostatni dzień naszego pielgrzymowania rozpoczęliśmy od mszy św. w Kalwarii Pacławskiej. Sanktuarium kalwaryjskie to \ miejsce w którym, wraz z kultem Męki Pańskiej w klasztornym kościele odbiera swój kult cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. W XVIIw. słynący łaskami obraz Matki Bożej swoją cześć odbierał we franciszkańskim kościele w Kamieńcu Podolskim. Przed obrazem modlili się między innymi hetmani Stanisław Żółkiewski, Stefan Czarniecki, Książę Jarema Wiśniowiecki, Król Jan Kazimierz, Król Jan III Sobieski. W tym kościele znajdował się także cudowny obraz św. Antoniego. Kiedy w roku 1672 Turcy zdobyli twierdzę kamieniecką, w kościele Franciszkanów urządzili stajnie i wszystkie święte paramenty wyrzucali; obraz św. Antoniego, który miał czynić różne "psoty" Turkom za sprofanowanie kościoła, wyrzucono z kościoła, jednak kilkakrotnie cudownie wracał na swoje miejsce w ołtarzu. Źródła historyczne nie podają wiadomości o losach dalszych obrazu. Znalazł się w Kalwarii Pacławskiej. Syn fundatora twierdził, że jego ojciec, Andrzej Maksymilian Fredro, wykupił obraz od Turków i przeznaczył do kościoła w Kalwarii, gdzie sława obrazu jeszcze wzrosła na skutek cudów doznanych przed wizerunkiem.
W 1685 r. zanotowano pierwszy cud przez wstawiennictwo Matki Bożej - uratowanie kościoła od pożaru. W XVIII w. zauważa się rozwój kultu Matki Bożej Kalwaryjskiej, zanotowano w księgach ponad 50 cudów. W 1769 r. wydano pierwszy modlitewnik do nabożeństw po Dróżkach Kalwaryjskich. W XIX w. kolejne cuda w Kalwarii: uleczenie nieznanej osoby z Sanoka, uratowanie robotników pracujących przy świątyni, ocalenie tonącej Żydówki w wodach Wiaru.
            Po mszy św. i śniadaniu udaliśmy się na Dróżki Kalwaryjskie,gdzie odprawialiśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Po obiedzie, w gościnnym Domu Pielgrzyma Ojców franciszkanów, udaliśmy się w drogę powrotną.

Ostatnim punktem naszego zatrzymania był Zamek w Łańcucie. Jest on jedną z najpiękniejszych rezydencji arystokratycznych w Polsce. Słynie ze znakomitych wnętrz mieszkalnych oraz niezwykle interesującej kolekcji pojazdów konnych. Zespół pałacowy otacza stary, malowniczy park w stylu angielskim, w którym wznoszą się liczne pawilony i zabudowania gospodarcze, ściśle niegdyś związane z codziennym życiem łańcuckiej rezydencji. Ci, którzy byli pierwszy raz, byli urzeczeni gościną u Potockich.
 

Po trzech dniach – nasza pięćdziesięcioosobowa wspólnota, pełna wdzięczności w sercu za wspólnie modlitwy, spędzony czas, przeżycia i wrażenia wróciła do Nasielska.
 

 
ks. Grzegorz A. Ostrowski

 Zdjęcia w Galerii nr 4