Parafia Nasielsk

Boże Ciało A. D. 2016

Boże Ciało 2016
Procesja do ołtarzy
Na rozpoczęcie
 
Znowu spotykamy się na ulicach naszego miasta, na ulicach Nasielska, w uroczystej procesji, która jest naszym wspólnotowym wyznaniem wiary w Chrystusa Obecnego w Sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej.
Idziemy z Nim, i idziemy za Nim. Idziemy przez nasze miasto. Przez jego ulice, które niosą tyle znaków naszej historii.
Ale dziś tę rzeczywistość naszego miasta nasycamy Bożą obecnością. Obecnością Tego, „Który przychodzi” (Ap 1,4). Bożego Syna, który umiłował nas do końca (J 13,1). Który został pośród nas i w sakramencie Eucharystii ofiaruje nam to samo Ciało, które zawisło na Krzyżu zbawienia, tę sama Krew, którą wtedy, w najważniejszej chwili dziejów człowieka „przelał za wielu” (Mt 26,28).
1. Ołtarz
To pierwsza stacja naszej tegorocznej procesji. Wysłuchaliśmy Ewangelii Św. Mateusza: w wieczerniku, dzień przed swoją męką, Chrystus ustanawia sakrament Eucharystii i kapłaństwa. Zwraca się do nas z zaproszeniem: „Bierzcie i jedzcie..., pijcie z niego wszyscy”. Stacja procesji, która symbolizuje zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią piekłem i szatanem.
Dlatego dzisiaj musimy postawić sobie pytanie o to, na ile Eucharystia przemienia nasz sposób myślenia i wartościowania. Czy nasza wiara promieniuje na otoczenie?
Podobno w średniowieczu mnisi z Cluny, przystępując do komunii świętej, zdejmowali buty – jak Mojżesz zbliżający się do Krzewu Gorejącego, do Najświętszego.
Zdumiewająca jest ludzka zdolność oswajania tego, co niezwykłe. Bo przecież dla nas Eucharystia, komunia święta, jest czymś zwyczajnym, a przez to może nieraz zbyt mało cenionym. Zdarzało mi się spotkać ludzi, którzy z powodu poplątanego życia nie mogą przyjmować Eucharystii – niektórzy z nich mają jednak tak wielkie pragnienie komunii, jakiego nie spotyka się u większości praktykujących katolików.
Eucharystia. W moim jej przeżywaniu ostatnio na pierwszy plan wysuwają się dwie myśli. Pierwsza dotyczy kruchości. Kiedy łamię hostię nad ołtarzem, często myślę o tej kruchości i o tym, że Jezus właśnie tak chce do nas przychodzić. „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało za was wydane”. Za was i dla was. Możecie z nim zrobić, co chcecie. Możecie nim wzgardzić, zlekceważyć je, okazać mu obojętność. Możecie je z miłością przyjąć, wziąć do siebie i patrzeć, jak w was rośnie, i rosnąć razem z nim.
Druga myśl, zaczerpnięta od św. Jana Pawła II, dotyczy komunii. Zachwyciło mnie spostrzeżenie papieża, że w komunii nie tylko każdy z nas przyjmuje Chrystusa (to dla nas dość oczywiste), ale też Chrystus przyjmuje każdego z nas! Chrystus przystępuje do komunii, by mnie przyjąć. To dla mnie jest rzeczywiście wielkie święto!
Idąc dziś drogami naszego miasta za Chrystusem módlmy się, aby każdym z nas pragnął chleba, którym jest Chrystus, abyśmy Nim nie wzgardzili.
2. Ołtarz
Ewangelista Marek opowiada o cudownym rozmnożeniu chleba. Jezus nie chce by Jego słuchacze ustali w drodze. Posila ich. Wszyscy jedli do sytości.
Nasza manifestacja wiary w Chrystusa nie jest tylko zewnętrzną dekoracją. Z tej manifestacji płyną konsekwencje. Dla naszego życia. Dla tego kim jesteśmy w różnych jego wymiarach. Także ta konsekwencja o wymiarze etycznym – wierność Bożym przykazaniom, które na Górze Synaj objawił Bóg; wierność Dobrej Nowinie, którą przyniósł Jezus; wierność nauce Kościoła; wierność jego Katechizmowi, który prowadzi nas drogami życia.
"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” – powtarzamy, te słowa, które mają swoje odniesienie nie tylko do sakramentu małżeństwa. Także do wielu przejawów życia, które podbudowane są Bożą normą: do czci dla rodziców, do wierności małżeńskiej, do życia w społecznym ładzie, którego źródłem jest Bóg.
"Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!" Powtarzamy to zdanie wobec Chrystusa Obecnego. Wobec Chrystusa wiernego woli Ojca, do końca. Wypowiadamy je wobec rzeczywistości naszych czasów, wobec tych dochodzących do głosu przekonań, że miarą porządku życia jest moje 'ja', że miarą naszego czasu jest moralny relatywizm, wygoda, hedonizm, nieograniczona wolność, także w wymiarze rodziny, małżeństwa, rodzicielstwa. Jakże wiele na temat zagrożeń płynących z takich postaw opisał papież Franciszek w adhortacji „Amores Letitia”? Jak wiele pokazano duchowych spustoszeń, które przynosi współczesnej Europie i kryzys rodziny, i kryzys małżeństwa i nieodpowiedzialne rodzicielstwo?
Chrystus uczy nas trudu odpowiedzialności i wierności. Chrystus – członek nazaretańskiej rodziny, posłuszny woli Józefa i Maryi, Chrystus wzór autentycznej miłości, która gotowa jest samego siebie ofiarować, która gotowa ponieść wiele – dla drugiego.
Zanosimy dziś nasza modlitwę za polskie rodziny, za te które są wzorem pięknej miłości, za te które wychowują, formują, tworzą Kościół domowy – domy nazaretańskie. Także za te, które ogarnął kryzys, apatia, znużenie, zniechęcenie, w których przygasł ogień miłości, często pod presją trudu, sytuacji zewnętrznej. Bowiem nic nigdy nie jest stracone do końca!
Dziękujemy dziś także za to trwanie – w różnych wymiarach – przy Bożych znakach, przy Bożych prawach. A elementem tego trwania jest więź z tym, co polskie, co nasze, co nas formowało przez wieki, co jest także znakiem tej odwiecznej obecności Chrystusa – Pana dziejów, który zachęca, aby dom swego życia budować na mocnej skale wiary, wierności, dobra, a nie na lotnych piaskach życia bez busoli.
3. Ołtarz
Uczniowie w drodze do Emaus nie rozpoznali Jezusa, jak relacjonuje ewangelista Łukasz. Jego słowa docierają jednak do ich serc. Nieznajomego Wędrowca rozpoznają przy łamaniu chleba. Wracają do Jerozolimy, aby dzielić się radością ze spotkania z Jezusem, wiarą w Niego.
Czym powinna wyrażać się ta żywa i operatywna wiara odnowiona Duchem Zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa? Papież Franciszek, przypominając tradycyjną katechizmową naukę Kościoła, wzywa nas, abyśmy w kontekście Roku Miłosierdzia, mocni tą wiarą odkryli na nowo wymiar ewangelizacyjny, kościelny i społeczny chrześcijańskich uczynków miłosierdzia względem ciała i uczynków miłosierdzia względem ducha. Mówi Papież Franciszek: Odkryjmy na nowo uczynki miłosierdzia względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, chorych nawiedzać, więźniów pocieszać, umarłych pogrzebać. I nie zapominajmy o uczynkach miłosierdzia względem ducha: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, przykrych cierpliwie znosić, modlić się za żywych i umarłych”. Nic bardziej konkretnego. Tylko ten, kto nie chce dostrzec, nie widzi potrzebujących i czekających na uczynki miłosierdzia. Oto misja chrześcijanina, który pojmuje coraz głębiej wielkość daru chrztu, przez który został włączony do Chrystusowego Kościoła. Uczynki miłosierdzia powinny być również i dziś owymi znakami i cudami, którymi naznaczona była działalność apostołów, jak to usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu (zob. Dz 5, 12). Żyć wiarą w Chrystusa Zmartwychwstałego w świecie, który – jak pisał Święty Jan Paweł II w Dives in misericordia – chce wydrzeć z ludzkiego serca ideę miłosierdzia, znaczy zbliżyć się w kontemplacji nie tylko do zbawczych ran Chrystusa Miłosiernego, ale i do bolesnych ran ludzkości i świata, które czekają na nasze chrześcijańskie uczynki miłosierdzia.
Czy choć raz okazałeś komuś w swoim życiu miłosierdzie? Prawdziwe miłosierdzie... Nie tkliwą litość czy pobieżne zainteresowanie się czyjąś niedolą. Chodzi o postawę i czyn. Jezus mówi: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni” (Łk3,11). Miłosierdzie to konkretny czyn, przez który przychodzimy z pomocą bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy. Dzieje Apostolskie uczą nas miłosierdzia jeszcze dalej posuniętego, prowadzącego do jedności: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących... Nikt z nich nie cierpiał niedostatku”. Jezus obiecał, że kubek wody podany bliźniemu nie pozostanie bez nagrody (Mt10,42).
4. Ołtarz
W Janowym opisie Ostatniej Wieczerzy po fragmencie modlitwy za apostołów następuje zwrócenie się Jezusa do Boga za Kościół tymi słowami: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu, będą wierzyć we mnie, aby stanowili jedno jak Ty Ojcze we Mnie, a ja w Tobie, by  świat uwierzył żeś Ty mnie posłał”. Jezus wiedział jak ważna jest miłość, pokój, dobro, jak ważna jest jedność. Wiedział zarazem, że są to wartości kruche i narażone na utratę dlatego powierzał Ojcu i uczniom sprawę jedności Kościoła przez siebie założonego, w swojej wieczernikowej modlitwie. Modlitwa Chrystusa o jedność trwa w kościele i będzie trwała do końca czasów dlatego, że nasz modlitwa jest równocześnie modlitwa Jezusa.
Papież Franciszek 7 lipca 2015 r. podczas mszy św. w intencji ewangelizacji narodów w Parku Dwustulecia w Quito nauczał:  W tej chwili Pan doświadcza na samym sobie tego, co najgorsze w tym świecie (który kocha, i to w sposób szaleńczy): intryg, nieufności, zdrady; ale nie spuszcza głowy, nie rozpacza. My również stwierdzamy codziennie, że żyjemy w świecie zranionym wojnami i przemocą. Powierzchownym byłoby myślenie, że podziały i nienawiść dotyczą jedynie napięć między krajami lub grupami społecznymi. W rzeczywistości są one przejawem tego „rozpowszechnionego indywidualizmu”, który nas rozdziela i przeciwstawia sobie nawzajem (por. EG 99), przejawem rany grzechu w sercach ludzkich, od którego skutków cierpi także społeczeństwo i całe stworzenie.
Cierpi również społeczeństwo Polski, w którym jest tak bardzo mocny duch podziałów, nienawiści, niesnasek, oczerniania. Wykreśliliśmy ze słownika życiowego słowa: zgoda, dialog, współpraca. Nie interesuje nas dobro wspólne: Ona – Ojczyzna, Niepodległa...
A Ona błaga szczególnie dziś o jedność, o zjednoczenie, o przejście ponad ambicjami i podziałami. Ona mówi nam – jesteście chorzy. Macie serca i umysły zniewolone. Zniewolone umysły szukają rekompensaty w majątku, w dobrobycie, we władzy. Władza stała się celem. To stało się normalnością. Do tego można się przyzwyczaić. Do srebrników też można się przyzwyczaić. Judasz jednak, chociaż je kochał, nie potrafił się przyzwyczaić – popełnił samobójstwo.
Może należy i dzisiaj rozpocząć błaganie:
Ojczyznę wolną od bezsensownych podziałów,
Ojczyznę wolną od chorych ambicji,
Ojczyznę wolną od zniewolonych umysłów racz nam wrócić, Panie!
Czy ja potrafię budować jedność w małżeństwie, rodzinie, zakładzie pracy, w lokalnej społeczności,  tam gdzie Jezus stawia mnie każdego dnia?
Na zakończenie
Mówimy tego dnia – tą naszą procesją – tak: Chrystus jest naszym Panem. Jest z nami. Pozostał w swoim Kościele. Objawia się światu w znaku pszenicznego chleba. Jest Panem nie tylko naszych serc, także całej rzeczywistości naszego życia.
Dziękujmy dziś sobie wzajem za to świadectwo dawane o Chrystusie! Niech będzie uwielbione Jego Święte Ciało! Niech będzie uwielbiona Jego Przenajdroższa Krew – Krew Odkupienia!
Dziś procesje Bożego Ciała idą ulicami naszych miast, miasteczek, osad – jak Polska długa i szeroka. Bądź błogosławiona polska ziemio, która przed tysiącem pięćdziesięciu  lat otworzyłaś się na Chrystusa i na Jego słowo. Ziemio wierna. Ziemio ewangelicznego siewu.
 
Ks. Grzegorz A. Ostrowski
Zdjęcia w Galerii nr 3