Parafia Nasielsk

Bóg się rodzi... I co dalej?

On się narodził dla Ciebie ...

Pewien ojciec rodziny przeżywał w czasie Świąt Bożego Narodzenia swoisty kryzys wiary. Otóż nie mogło mu się w głowie pomieścić, jak Bóg nieskończenie doskonały i wszechmocny, mógł posunąć się do tego stopnia, że pozwolił swojemu Synowi urodzić się w stajni. Przecież nikt z ludzi nie rodzi się w takich warunkach. Wydawało mu się, że historia o Bożym Narodzeniu jest piękną i chwytającą za serce legendą i niczym więcej. Kiedy żona i dzieci prosiły go, by poszedł z nimi na Pasterkę, wymówił się tym, że nie czuje się dobrze. Został, więc w domu w mroźną zimową noc sam. Położył się spać, ale nie mógł zasnąć. Kiedy mu się udało, jego sen przerwał hałas dobiegający z podwórza. Wstał więc szybko, aby sprawdzić, co się dzieje. Na podwórku ujrzał stado dzikich gęsi, które zmęczone długim lotem w cieplejsze strony, wybrały sobie jego podwórko na odpoczynek. Żal mu się zrobiło zziębniętych, zmęczonych i głodnych gęsi. Pomyślał sobie, że otworzy drzwi swojej stodoły, nasypie ziarna i będą mogły odpocząć, najeść się i trochę ogrzać. I tak też zrobił, ale gęsi bały się wejść do środka. Pomyślał wówczas – gdybym mógł na chwilę stać się jedną z tych gęsi i rozmawiać ich językiem to ich bojaźń na pewno by zniknęła. I w tej samej chwili zrozumiał, że to Bóg zesłał mu te gęsi, aby rozproszyć jego wątpliwości, co do Bożego Narodzenia. Zrozumiał, że Bóg stał się człowiekiem, aby nam opowiedzieć o sobie, o miłości przez duże M. (ks. M. Bedyk, Żyć Ewangelią, Kraków 1995, s.27)
„Oto zwiastuję wam radość wielką (...) dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan.” Tymi radosnymi słowami od 2 tysięcy lat kapłani Kościoła w imieniu i z polecenia Boga, pozdrawiają wiernych w ten Uroczysty Dzień. Stajemy, bowiem dziś przed jedną z najpiękniejszych i najtrudniejszych dla zrozumienia ludzkim umysłem prawd wiary – prawdą o Wcieleniu Syna Bożego.
Żadne wydarzenie z życia Chrystusa nie jest tak bliskie zwyczajnemu ludzkiemu życiu jak właśnie Jego narodzenie. I żadne święto chrześcijańskie nie wkracza tak bezpośrednio do wszystkich ludzkich domów jak właśnie Święto Bożego Narodzenia.
I rzeczywiście - ten wielki fakt dokonał się w niezwykle ludzkiej oprawie. Opuszczona grota w zagubionej mieścinie judzkiej, biedna prawie nikomu nieznana Matka, ubogi spracowany Józef, pospolite domowe zwierzęta, gromadka pasterzy i On – Dziecię Jezus, Bóg. Stajemy zażenowani przed tym faktem. Chcielibyśmy, jak ów mąż i ojciec, widzieć narodziny kogoś tak dostojnego – w pałacu. A jednak prawda jest inna. Zbawiciel narodził się w stajni, bo ludzie Go odrzucili. Tak jak i dziś niektórzy Go odrzucają. Dlatego pierwszymi gośćmi Jezusa byli ubodzy w łachmanach, nieokrzesani pasterze. To Małe Dziecię nigdy nie wyrosło ze skłonności do ludzi wzgardzonych. Za 30 lat Jezus nauczający, będzie szukał towarzystwa celników, Samarytanki, trędowatych.
Każda epoka ma swoich pasterzy, celników, trędowatych: ludzi źle ubranych, śmiesznych, potrącanych; ludzi nieśmiało wchodzących do gabinetu szefa; ludzi, o których towarzystwo nikt nie zabiega, bo nie przynosi żadnych korzyści. Może i ty drogi czytelniku takim się czujesz. Wiedz więc, że jesteś pierwszym z zaproszonych przez Chrystusa.
Ale w dzisiejsze Święto musimy uświadomić sobie, że Dramat z Betlejem – odrzucenia Syna Bożego powtarza się i dziś. Może i w Twojej rodzinie jest ktoś takim odrzucającym Boga! A może, co gorsza i my sami Go odrzucamy? Przychodzimy do Chrystusa w Święto Bożego Narodzenia, bo taka tradycja; bo to taki wyjątkowy dzień jak mówią w telewizji. A tak, na co dzień to Chrystus jest gdzieś na szarym końcu naszego życia.
Trzeba i Tobie i mnie, na nowo uświadomić sobie głębię dzisiejszej uroczystości. Wyobraź sobie Boga w całym Jego Majestacie. Ten właśnie Bóg – Najświętszy, Wszechmogący, Miłosierny i Sprawiedliwy – staje się człowiekiem we wszystkim do nas podobnym, oprócz grzechu. On chce towarzyszyć nam w naszej codzienności. Ale zawsze będzie szanował wolność człowieka. Będzie ingerował w Twoje życie na tyle, na ile Mu pozwolisz.
On się narodził dla Ciebie - bo życie daje Ci w kość; bo życie przelatuje Ci przez palce jak brudna woda, pozostawiając na palcach ciemne smugi.
On się narodził dla Ciebie - by wynagrodzić Ci cuda, których sam dokonujesz każdego dnia - by starczyło na utrzymanie rodziny; chce Ci powiedzieć, że nawet szaleństwa w życiu mają swoje granice, które jeśli przekroczysz - zabijesz w sobie człowieczeństwo
On się narodził dla Ciebie - byś wolności nie sprzedał za kilka obrzydliwych gazet, filmów czy nocy; byś duszy i ciała nie sprzedał za parę groszy; byś każdego dnia bez obrzydzenia patrzył na siebie w lustrze; byś miał anielską cierpliwość; byś był w niebie.
On się narodził dla Ciebie...
Drogi Czytelniku, możesz przejść nad faktem narodzin Syna Bożego z typowym nastawieniem, aby te święta przeżuć a nie przeżyć - tylko czy to będzie mało jakikolwiek sens? Możesz i powinieneś spotkać się z bliskimi, lecz jeśli zabraknie miłości i zrozumienia, to jaki będzie tego sens? Możesz brać udział w Eucharystii, słuchać Słowa Bożego, śpiewać kolędy – lecz jeśli nie otworzysz Bożej Dziecinie domu swego serca – to jaki czy będzie to miało jakiś sens?
Kilka lat temu biskupi polscy odbyli wizytę „Ad limina Apostolorum”. Po powrocie Biskup Płocki opowiedział o swojej niedawnej rozmowie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI. Papież mówił, jak bardzo liczy na to, że właśnie Polska, katolicy polscy przyczynią się do odnowy duchowej zlaicyzowanej Europy zachodniej. Liczy na to, że Polska zawsze wierna Bogu i Kościołowi przełamie powierzchowność i płytkość wiary wielu pseudokatolików.
By to się mogło dokonać, potrzeba żywej wiary, potrzeba zaprosić Boga do swego serca, potrzeba żyć Bogiem w codzienności swojego życia, a nie jedynie w czasie wielkich świąt naszej religii.
On się narodził dla Ciebie...
Znasz zapewne dwuwiersz mickiewiczowski: „Wierzysz, że Chrystus narodził się w betlejemskim żłobie? Lecz biada Ci, jeśli nie narodził się w Tobie...”
On się narodził dla Ciebie... Czy pozwolisz Mu narodzić się w Tobie?